poniedziałek, 16 grudnia 2013

Techniki UX: paper prototyping

Chociaż przez chwilę się zawahałam, to jednak z pełną świadomością stwierdzić mogę, że prototypowanie to coś, co rzemieślnicy usability lubią najbardziej. Oczywiście można robić to przy użyciu różnych programów, złożonych mniej (np. Balsamiq Mockups) lub bardziej (np. Axure, o którym pisałam TUTAJ), ale chyba jednak w każdym designerze kryje się coś z dziecka – jakaś taka niedojrzała i niekonwencjonalna cząstka, która sprawia, że spontaniczne projekty okazują się tymi najlepszymi. I ta sama rzecz wywołuje dziką przyjemność, kiedy chociaż przez chwilę popracować można z kolorowymi karteczkami, nożyczkami, post-itami, czy zestawem kredek i zapomnieć o tych wszystkich oficjalnych „usztywniaczach”.


Z grubsza tak wygląda paper prototyping – niezależnie od posiadanych akcesoriów, praca ma się zakończyć powstaniem w miarę jak najwierniejszego, oczywiście papierowego modelu strony czy aplikacji. To zbyt proste i ograniczone? O nie! Papierowe modele mogą być w pełni „interaktywne” – mogą uwzględniać zmieniające się ekrany, scrollowanie, czy nawet proste animacje. Papier zniesie wszystko, grunt to pomysłowość. Wykonanie takiego prototypu nie zabiera dużo czasu, jest tanie, a do tego pozwala wstępnie przetestować wiele funkcjonalności projektowanego produktu i wykryć jego wady, czy problemy jeszcze przed rozpoczęciem pisania kodu.


Najpopularniejsze rodzaje papierowych prototypów to makiety, storyboardy, compy (czyli prezentacje wizualne), wireframe’y (szkielety), ale bardzo często w trakcie intensywnych i kreatywnych prac powstają ich hybrydy i jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne odmiany. Najważniejsze, by spełniały swoją funkcję (a ich twórcom pozwalały chociaż przez chwilę dobrze się bawić).


Warto dorzucić jeszcze kilka mądrości. Z papierowego prototypowania już w latach 80. korzystały firmy takiej jak Microsoft czy IBM. Stosowanie tej techniki polecane jest w szczególności, gdy inne narzędzia do tworzenia prototypów nie są dostępne (chwilowy brak prądu czy awaria komputera) lub gdy do pracy nad projektem chcemy wciągnąć osoby o ograniczonych umiejętnościach programistycznych. Nie trzeba też dodawać, że takie z pozoru luźne, „przedszkolne” zabawy poprawiają komunikację w zespolę i umożliwiają przeforsowanie wielu wartościowych pomysłów „u góry” czy w rozmowach z klientem (w grupie siła!).


Ponadto, jeżeli papierowy prototyp potraktuje się jako wizualną specyfikację oprogramowania to siłą rzeczy poprawia się także jakość produktu końcowego, a projekt interfejsu użytkownika czy architektura informacji są bardziej kompletne. Zatem nieważne jak dziecinna i niepoważna wydaje się w pierwszej chwili ta technika - istotne, że się sprawdza, a do tego szybko i skutecznie przybliża twórców do bardziej udanego produktu końcowego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz