niedziela, 23 lutego 2014

Techniki UX: design studio

O technice design studio pisałam i mówiłam już przy okazji prezentacji „Projektowanie z dala od komputera, czyli kolorowe techniki UX” (możecie przypomnieć sobie ją TUTAJ). Temat jest jednak warty rozszerzenia.

Design studio przypomina trochę uporządkowany brainstorming (tzw. „burzę mózgów”), z tą różnicą, że wychodzimy od szczegółu do ogółu, a nie od ogółu do szczegółu. Jak łatwo się więc domyślić jest to metoda pracy grupowej, w której znów angażujemy potencjał kreatywny i karteczkowe przybory. W dużym skrócie polega na szkicowaniu pomysłu, jego prezentacji i szczerej krytyce, a następnie na dalszym projektowaniu i poprawianiu pomysłów w coraz większych grupach. Warto też podkreślić, że każdy etap ma sztywno określone ramy czasowe, co ma w pewnym sensie działanie mobilizujące.


Jak się za to zabrać? W skład zespołów mogą wchodzić managerowie, designerzy, projektanci, testerzy, czy nawet klient. Całą grupę należy podzielić na pary, które w ciągu około 20 minut generują jak najwięcej niezależnych pomysłów (mogą to być szkice, makiety lub proste prototypy). Następnie jest etap 3-minutowej prezentacji w całej grupie i 2 minuty na krytykę ze szczególnym uwzględnieniem, czy „produkt” odpowiada na problemy odbiorców i czy rozwiązanie można jeszcze uprościć. Kolejny etap to połączenie par w zespoły 4-osobowe i kolejne 5 minut na dopracowanie jednego z pomysłów, hybrydowanie lub po wspólnych konsultacjach zaproponowanie zupełnie nowego rozwiązania. Kroki powtarzane są do aż do uzyskania jednego, najlepiej dopracowanego pomysłu, który jest efektem pracy całej grupy.


Zaletą design studio jest fakt, że metoda pobudza kreatywność i sprawia, że grupa zaczyna sypać pomysły jak z kapelusza. Choć generuje dużo pomysłów w krótkim czasie i nie zawsze ich ilość przekłada się na ich jakość, to jednak efekt końcowy jest kompilacją różnych podejść i punktów widzenia. Natomiast sama metodologia zachęca ludzi do dyskusji nad możliwymi rozwiązaniami. To także tworzy poczucie współodpowiedzialności za produkt końcowy, tym bardziej warto pokusić się o jej stosowanie. 


niedziela, 9 lutego 2014

Techniki UX: affinity diagrams

Jeszcze przez chwilę pozostaniemy w tematach biznesowych, bowiem technika affinity diagrams (schemat powinowactwa) to jedno z narzędzi stosowanych do organizowania pomysłów, które znalazło się wśród słynnych siedmiu narzędzi zarządzania i planowania (obok Interrelationship Digraph, Tree Diagram, Prioritization Matrix, Matrix Diagram, Process Decision Program Chart i Activity Network Diagram).


Technika polega na identyfikacji i grupowaniu ciągu niepowiązanych danych. Brzmi to poważnie, ale w gruncie rzeczy bardzo przypomina prostą technikę CARD SORTING. Nieco inny jest cel, ponieważ tu chodzi raczej o uporządkowanie pomysłów niż elementów strony czy aplikacji. Może być więc stosowana do organizowania komentarzy, wyników ankiet, czy innych danych jakościowych. Sprawdza się, gdy problem jest naprawdę złożony, gdy pojawia się… chaos informacyjny, również podczas dyskusji lub gdy zespół szuka konsensusu.

 

Jak się za to zabrać? Analizowane elementy należy zapisać na karteczkach post-it, a następnie ułożyć w logiczne grupy. Zatem głównym zadaniem jest odnalezienie i połączenie pomysłów, które wydają się być w jakiś sposób ze sobą powiązane. Karteczki należy posortować tak, aby każda znalazła się w grupie. Bardzo duże grupy można z kolei spróbować podzielić na mniejsze dla łatwiejszego ich analizowania. W przeciwieństwie do techniki card sorting, jeden z modeli affinity diagrams  uwzględnia ważność także kolorów karteczek. Umownie więc do dyspozycji mamy:

- żółte – pojedyncze pomysły, problemy, obserwacje (tylko 1 żółta karteczka może się znaleźć w grupie)
- niebieskie – pisane w pierwszej osobie, grupują problemy z żółtych karteczek (maksymalnie 4 – 6 w grupie)
- różowe – pisane językiem użytkownika, zbierają niebieskie karteczki
- zielone – najbardziej ogólne i najwyższe w hierarchii, grupują różowe karteczki (maksymalnie 5 – 8 w grupie)


Co dalej? Zespół podziel na grupy 1 – 2 osobowe, rozdaj notatki i przedstaw ideę. Poproś o posortowanie karteczek wychodząc od szczegółu do ogółu w formę przypominającą stos lub klaster, umieszczenie ich na ścianie lub dużym arkusz papieru, pogrupowanie i nadanie nazw grupom. Technikę oczywiście można modyfikować i dostosowywać ją w dowolny sposób do swoich potrzeb.

Jeden ze schematów jej zastosowania pokazuje film:

niedziela, 2 lutego 2014

Techniki UX: lean canvas

Temat biznesowych szablonów wzbudza spore zainteresowanie nie tylko wśród osób zajmujących się UXem i usability. Dla szczególnego typu działalności, jakim są startupy stworzono jednak nieco uproszczoną wersją business model canvas – lean canvas.

Metoda działa w podobny sposób – jej bazą jest 1-stronicowy „formularz”, którego wypełnienie nie powinno zająć więcej niż 20 minut, wyłączając czas na przemyślenia. Wypłynęła ona ze strategii „lean thinking” (czyli „szczupłego” myślenia). Głównymi zagadnieniami są tu produkt i rynek (w business model canvas były to zasoby/organizacja i rynek), bowiem dla startupu to właśnie w pomyśle na produkt tkwi cały potencjał i od niego zależy powodzenie przedsięwzięcia, czy przewaga konkurencyjna.

W schemacie lean canvas (w stosunku do oryginalnego business model canvas) zmienione zostały następujące pola:
- zamiast kluczowi partnerzy – problem
- zamiast relacje z klientami – nieuczciwa przewaga
- zamiast kluczowe działania – rozwiązanie
- zamiast kluczowe zasoby – kluczowe wyznaczniki, pomysły


Istotna jest także kolejność przemyśleń, a co za tym idzie - wypełniania rubryk formularza, co w pewien sposób automatycznie prowadzi do rozwiązania problemu (czyli propozycji wartości).


Zaletami tej metody są prostota, logiczna formuła, elastyczność i umieszczenie potrzeb człowieka na kluczowym miejscu. Wadą jest natomiast wyjście od problemu, bo w przypadku startupów zaspokajanie potrzeb człowieka to najczęściej dodawanie innowacji do istniejących rozwiązań (tzw. user-driven innovation), rzadziej tworzenie całkowicie nowych wartości (radical innovation) wspieranych przez rozwój technologii, których w fazie projektowej klient nie jest w stanie nazwać, a docelowo miałaby wejść w masowe użycie. Jeżeli zatem ze swoim projektem celujecie w przełom, zaufajcie swojej intuicji, a techniki canvas traktujcie raczej jako pomocnicze.